niedziela, 2 czerwca 2013

Opowiadanie 1 - Dean, człowiek który odmienił moje życie.. Cz.IV

Dean szybko wstał i czekał aż lekarz coś powie, a Becky to przetłumaczy.

L: Cudem udało nam się ją przywrócić do zdrowia.
 *Dean latał po sali jak szalony ze szczęścia i zaczął wszystkich przytulać mówiąc "udało się!!".
Niestety.. Sean powiedział że muszą się już zbierać na Lotnisko.

S: Ej.. Dean, zbieraj się ! Samolot na nas nie będzie czekał !  masz 5 min. i widzimy Cię na dole ;o.
D: Co...? ale.. ! Sean !! Czekaj ! Ja.. ja.. muszę się najpierw z nią pożegnać ! muszę ją zobaczyć przed odjazdem  *policzki robiły się mu czerwone, a oczy napełniły się łzami..* ;(
S: Proszę Cię.. Jeszcze ją zobaczysz. a teraz się ogarnij i chodź z nami ! -.-
D: JA NIGDZIE NIE JADĘ !!!!! MUSZĘ SIĘ Z NIĄ ZOBACZYĆ I KONIEC KROPKA !!!!! -.-
S: Przestań !!!!! wiem że ją kochasz, ale musimy już lecieć, naprawdę.. ja nie żartuję Dean.. na nas jest czas. A jeszcze musimy zabrać rzeczy z domu.. :)
D: Dajcie mi chociaż te 10 min.. :(
S: NIE MOŻEMY CZEKAĆ.. ! ;/
D: dobra już idę.. :( Becky.. oddasz mi przysługę? :) 
B: Oczywiście ! :)
D: *daje jej do rąk misia i dwie róże Czerwoną i Żółtą - takie jakie lubię* Daj jej to , powiedz że ode mnie i  żeby tego misia zawsze miała przy sb. Powiedz jeszcze.. że ją KOCHAM I ZA NIĄ TĘSKNIE. <3 :(
B: *ociera jego łzy* Jasne, ale już nie płacz, musisz być twardy :)
D: Postaram się, dzięki . :) 
B: nmzc Dean :)

Pół godziny później ...

znów leżałam na sali, gdy się obudziłam na krzesełku siedziała Becky, obok niej stali moi rodzice (tylko ich pamiętałam)
- Gdzie jest...
B: Dean?
- Tak, no właśnie.. Chyba.. nie wiem jak on ma na imię.
B: Ale, to jest twój chłopak.. 
- Znów mi próbujecie to wmówić.. byś się wstydziła mi takie kłamstwa wmawiać !
B: Słuchaj, nie fochaj się.. my cię nie okłamujemy.. ani on, ani my. ! musisz w to uwierzyć bo to jest prawda. 
- Ale, ja wam ufam.. a szczególnie tobie. Tylko że ja nie pamiętam tego co on mi opowiadał..
B:A ja ci to udowodnie ! Patrz !  *pokazuje jej tableta, gdzie są pokazane nasze wspólne zdjęcia, z tego wieczora co się poznaliśmy i z koncertu.* Widzisz?? to jesteś ty  i on.. przytulacie się, całujecie i jeszcze ten opis "Mam najlepszego chłopaka na świecie". Teraz też powiesz że on nie jest twoim chłopakiem ! Tak?!
- O boże.. to jednak prawda.. ale gdzie on teraz jest ? 
B: Wyjechał do UK..
- O nie !
B: Co?!
- TO MOJA WINA ! 
B:Przestań ! nie twoja ! po prostu musiał wyjechać !
- Aha.. a jasnee.. dobra.. wytłumacz mi, co się ze mną działo, że nic nie pamiętam.. 
B: no więc.. miałaś operację bo okazało się ze masz ostre zapalenie trzustki.. no i przed nią straciłaś pamięć.. i nic nie pamiętasz..  dobrze że żyjesz, bo było prawdopodobieństwo że umrzesz. Miałaś naprawdę DUŻO SZCZĘŚCIA.. nie licznym się to udaję przeżyć.
- naprawdę? ale po co ja żyję , skoro nie ma obok mojej drugiej połówki..
B: przestań ! wszyscy się o cb modliliśmy.. ! 
- to miłe.. nie widziałam że tak ze mną źle.Dziękuje, wam. to dzięki wam teraz oddycham.
B: nmzc, skarbie. a teraz może trochę porozmawiasz z rodzicami?
- Nie.. przepraszam , ale jestem zmęczona i to BARDZO. 
B: Dobrze, też uważam że powinnaś się przespać. Potrzebujesz snu, po tak ciężkim dniu.
- Dziękuję, do zobaczenia.
B: Papa. 
"Cały czas myślałam o Deanie, i nie mogłam sobie darować, że musiał wyjechać. Tak bez pożegnania.. myślałam, że to przeze mnie wyjechał, i że się na mnie obraził, chciało mi się płakać, ale próbowałam być silna i żadna łza mi nie poleciała.. lecz cały czas mi się robiło zimno i przechodziły mnie ciarki. Z godziny na godzine, zaczynała mi wracać powoli pamięć, a moje serce wypełniło się pustką".

"Tym czasem w samolocie"



Kit: Nie przejmuj się Dean..
D: weź się zamknij i skup na swoim I-podzie czy czymś tam... Nie wiesz co to za uczucie kiedy twoja dziewczyna cię nie poznaje... i może w ogóle już się do mnie nie odezwie bo mnie nie pozna !
Kieran: Uspokój się Dean ! musisz uwierzyć w nią i w to że wszystko będzie dobrze, że wyzdrowieje !
D: Wierze w nią ! *spojrzał się na kierana "spod byka" i usiadł dwa siedzenia dalej*.
Kieran: Teraz się na nas wszystkich obraził, wielki pan ! zachowuje się jakby miał okres ! 
S: Może ma?
Kieran: To nie jest śmieszne.... ! 
Sean & Kit: Hhahahahahahhaha.. !
Kieran: No dobra.. może trochę.. Hahha . Ale już KONIEC Z ŻARTAMI. 
Kit: Okey. To co robimy?
S: Myślę , że jak zajedziemy na miejsce to wszystko wróci do normy.
Kier: Oby.. 

Koniec części IV. Ciąg dalszy nastąpi .. ;) 

2 komentarze:

  1. Fajne piszesz sama zresztą piszę bloga, no ale nie o mnie tu ;) no więc mam radę chociaż sama nie piszę jakoś świetnie, więc nie dawaj tak przewidzianych akcji. To znaczy te są dobre ale bardzo oczywiste. Czyli np. Ona nie musiała wydrowiec tylko np. Być w bardzo ciężkim stanie i mieć max. Rok życia. No dobra ti tylko moje spostrzeżenia, jak chcesz to się stosuje jak nie to mjej mnie gdzieś ;) No to pa weny życzę:D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ohh, dziękuję że wyraziłaś swoja opinię :) Lecz nie jestem taka świetna w układaniu zdań, staram się jak mogę. Więc przyjmuję krytykę i jakieś niedociągnięcia :)

    OdpowiedzUsuń