B - To ja się będę zbierać.. mama się zapewne martwi..
K - Nie ! nie pozwalam Ci, Zostajesz tutaj.. Tak to jest rozkaz ! :D
* uśmiechnęli się do siebie, a ich policzki? były takie czerwone, jak namalowane*
B - Ale ja naprawdę muszę iść :) będziemy do siebie pisać :*
K - Pisać? to nie to samo, co widzieć Cię na żywo :( Nie ma innego wyjścia.. zostajesz tutaj ! ;)
*zaczął ją namiętnie całować* - to było takie urocze.. :)
B - To miłe z twojej strony Kieranku.. Ale muszę iść :)
*zaczęli iść w stronę drzwi*
K - Szkodaa :( a może jakoś przekonasz mamę..? :(
*zaczełam biec z powrotem na kanapę* gdy nagle.... zaczęłam, piszczeć, krzyczeć i głośno płakać. Wszyscy się zbudzili i wyszli na przedpokój gdzie leżałam na podłodze, po chwili straciłam przytomność.
Dean się szybko obudził , a gdy mnie zobaczył, zaczął się drzeć - wpadł w panikę.

Becky podbiegła do mnie i weszła w krew, która wylewała się z mojej rany u nogi i próbowała zatamować ranę, bym się nie wykrwawiła. Dean głośno płakał i próbował mnie obudzić, ale to nic nie dało..
D - zabije tego kogoś kto tu położył ten NÓŻ !!!!
2 Godziny Później ...
Nie wiedziałam co było dalej.. obudziłam się w jakimś pomieszczeniu.. a przy mnie siedział Dean, ze spuszczona głową w dół, a po policzkach nadal płyneły mu łzy. Zrobiło mi się go szkoda i spytałam.. (straciłam pamięć).
Hmmm, część.. kim jesteś i czemu płaczesz? :o
D - To ja.. Dean. Kochanie.. pamiętasz mnie?
- co? jaki Dean?! :o
D - Twój chłopak ! :o :(
- Ale.. ja nie mam chłopaka. :o
D - Jak to? pamiętasz? dzisiaj rano się przewróciłaś i zrobiłaś sobie ranę w nodze.. przez nóż.. a wczoraj wieczorem byliśmy na spacerze i się całowaliśmy.. Nie pamiętasz tego? :o
- Nieee.. nie wiem o co ci wgl. chodzi człowieku. Mógłbyś już sobie iść? nie znoszę kłamstw i nie lubię jak ktoś mi wmawia coś czego nie było, WYJDŹ !!
D - Dobrze, przepraszam..
* Dean wyszedł z sali *
B: i co z nią ? wszedłeś tu taki ponury i oschły..
D: Wszystko się psuje.. ona mnie nie pamięta !
K: Właśnie.. chciałem ci powiedzieć że straciła pamięć i ciężko będzie jej to można przywrócić ..
D: Bożeee :( NIEEE ! Mam nadzieję że już nic strasznego nie nie stanie ! ;(
K: właśniee..
D: co? nie mów że coś jeszcze.. :(
K: Ma ostre zapalenie trzustki.. może nie przeżyć..
D: przez zapalenie trzustki ?! naprawde?!?!?!?! ;(
K: Przykro mi..
B: teraz możemy się tylko modlić o to żeby z tego wyszła, musimy być dobrej myśli.. może uda jej się z tego wyjść, ja mam taką nadzieję.
D: masz rację.. ale ja się o nią boję, nie miałem jeszcze takiej sytuacji w życiu..
S: Wiemy.. Ale uwierz w nią Dean.
D: Wierzę !
" Kit nie chciał się odzywać.. bał się reakcji Deana, bo wiedział że Kit się we mnie kocha.. dla tego Kit siedział sobie na krzesłach rozpaczająć i się modlić w myślach o moje zdrowie"
"Po chwili do szpitala przyjechali moi rodzice.."
Mama: już jej nie puścimy na żaden koncert..
Tata: Tak.. na żaden. chyba, że kimś.
Mama: NIGDY Z NIKIM.
Tata: nie uważasz że jesteś trochę za ostra? Popatrz.. tam leży nasza córka.. widzisz w jakim jest stanie? a ty się kłócisz.
Mama: no tak.. ale wiesz jaka jestem..
B: Dzień dobry.. przepraszam ..
Mama: Dzień dobry, kim jesteś?
B: Przyjaciółką Igi.. poznałyśmy się wczoraj na koncercie. Proszę się na nią nie złościć.. to był wypadek..
Tata: Ale co konkretnie się stało?
B: to może się przejdźmy na dół do kawiarenki i wszystko państwu wyjaśnię.
Tata: no, dobrze.
* skierowała głowę do chłopców*
B: zaraz wracam chłopaki, trzymaj się Dean.
"Dean wiernie czekał przy mnie na operację, natomiast po niej musiał lecieć do UK - nie mógł zostać, choć bardzo chciał".
*idzie lekarz w kierunku chłopców*
L: Więc.. teraz weźmiemy ją na operację.
"Ponieważ chłopcy nie zrozumieli co on mówi, Kieran i Sean poszli po Oliwię."
Kiedy przyszli , wytłumaczyła im o co chodzi i podążali za lekarzem, gdy ten ich zatrzymał"
L: przepraszam ale dalej nie możecie wejść.
"Dean był tak zdenerwowany, że zgniótł butelkę z wodą, którą dostał od Kierana".
B: Spokojnie, wszystko będzie dobrze, Obiecuje, że wyjdzie z tego cała.
D: Ja też.. ale nie wiesz jak się czuję, ja to przeżywam bardzo mocno, bo ją KOCHAM i mi na nie zależy, nie chcę jej stracić.
B: Rozumiem cię, ale trochę się uspokój, wyobraź sobie, że ona tutaj jest , ale jej nie widzisz..
D: To nic nie da..
B: spróbuj chociaż !
D: Okey, okey....
B: A gdzie jest Kit??
D: Nw.. on mnie narazie nie obchodzi... !
B: pokłuciliście się??
D: Niee ! możesz dać mi spokój ??!
B: Dobrze..
"Po kilku godzinach z sali wychodzi lekarz.."
Ciąg dalszy nastąpi.. :D
CZEMU TY MUSISZ KOŃCZYĆ W TAKIM FAJNYM MOMENCIE CO ? . TO TAKIE KJLDSLKSDM,SALK;SA :d
OdpowiedzUsuńHehehehhe, żeby było ciekawiej :D Dziękuję za odwiedzenie stronki :)
OdpowiedzUsuń